“Brak zgody” na podjęcie wyzwania…

By |2017-08-07T19:05:23+00:00Sierpień 5th, 2017|News|

W ostatnim czasie zwłaszcza u kobiet często obserwuję właśnie takie podejście, choć w równym stopniu dotyczy ono także mężczyzn…

Zastanawiałaś się, kiedy ostatnio miałaś czas tylko dla siebie?

I nie chodzi tu o sytuację, w której akurat trafiła Ci się okazja, żeby trochę się odstresować, czy po prostu odpocząć na kanapie przed telewizorem, tylko o naprawdę świadomie zaplanowany i poświęcony czas, za którym stała konkretna potrzeba zadbania o siebie, swoje zdrowie, rozwój osobisty, relaks, zyskanie siły i nowej energii do życia.

Bardzo często czujemy taką potrzebę – wyzwanie i nawet mamy zamiar coś w tej sprawie zrobić, ale zwykle na tym się kończy, zwłaszcza kiedy wiąże się to z wyjściem ze swojej strefy komfortu i wykazaniem większego zaangażowania z naszej strony.

Szukamy wymówek żeby się wymigać, tłumaczymy sobie, że znowu terminy nam nie pasują, że to nie jest „dobry moment”, że pewnie będą nas oceniać. Pojawiają się w nas różne mechanizmy obronne za którymi najczęściej stoją strach, lęk przed oceną, porażką i które tak naprawdę bardzo często są wyraźnym sygnałem, że może właśnie tego potrzebujemy?

Czekając na tzw. “dobry moment” po pewnym czasie zwykle pojawia się w nas frustracja i żałujemy, że nie zrobiliłyśmy tego, na czym naprawdę nam zależy.

Tymczasem w natłoku bieżących i nie zawsze ważnych dla nas spraw, na pewno jest coś z czego można by czasem świadomie zrezygnować. Chodzi o to, aby zatrzymać sie na chwilę i pomyśleć, co tak naprawdę jest dla mnie ważne, jak mogę to osiągnąć i kto może mnie w tym wesprzeć?

Tak właśnie było z moimi ćwiczeniami, znalazłam bardzo fajny kurs pilates, ba nawet więcej, zapisałam się na wieczorne zajęcia raz w tygodniu, kupiłam specjalną matę do ćwiczeń, ale ostatecznie na zajęcia poszłam tylko raz.

Dlaczego? No właśnie wymówki, wymówki, wymówki… że dzień tygodnia jednak nie bardzo mi pasuje i to trochę za daleko, a w dodatku jeszcze straszne korki o tej porze i w ogóle wieczorem to chyba jednak nie najlepszy czas na ćwiczenia bo jestem już zbyt zmęczona. Ten czas mogę przecież lepiej poświęcić dzieciom i mężowi. Nawet kiedy teraz o tym piszę, to słyszę w swojej głowie same wymówki …. Bo przecież nadal bardzo zależy mi na takich zajęciach i zawsze mogę poszukać czegoś bliżej. Ważna jest determinacja i konsekwencja w działaniu, której niestety w tym przypadku mi zabrakło.

W takiej sytuacji warto poszukać osoby, która może być dla nas wsparciem w realizacji naszego wyzwania. Kogoś kto nas pobudzi i  doda sił do dalszego działania. Dla mnie taką  właśnie osobą okazał się mój mąż, który widząc moje niezdecydowanie przypomniał mi o tym, jak bardzo zależy mi na tego rodzaju zajęciach i że warto spróbować jeszcze raz.

Tak, to nie łatwe odsunąć na bok wszystkie wymówki, przeszkody i dać sobie zgodę, żeby podjąć to wyzwanie, zwłaszcza kiedy myślisz o tym jako “coś kosztem czegoś” …czasu dla rodziny, dzieci, męża, partnera, pracy etc., i odsuwasz w ten sposób siebie na drugi plan.

A przecież Ty jesteś tak samo ważna!

Dlatego zamiast się dołować, mówić, że tak to jest i szukać wymówek, warto powiedzieć sobie bardzo mi zależy na sobie i dam radę!

Kiedy ja robię coś dla siebie i swojego rozwoju potem odczuwam radość, mam motywację do działania i dużo więcej pozytywnej energii nie tylko dla siebie, ale i dla moich najbliższych. To przecież bezcenne! Mogę się tym z nimi dzielić i oni też bardzo to czują.

Dlatego jeżeli jest coś co chcesz zrobić dla siebie, a dotychczas odkładałaś to na później:

  • Zapisz na kartce papieru swoje wyzwanie/cel i zostaw ją w widocznym dla Ciebie miejscu.
  • Pomyśl jakie korzyści niesie ono za sobą?
  • Przygotuj sobie plan działania.
  • Poszukaj osób, które mogą Cię wesprzeć w jego realizacji.

Rób wszystko, aby udało Ci się zrealizować Twoje wyzwanie 🙂